
Kawiarenka klubowa służyła do spotkań zawodników. Ostatni raz przebywaliśmy tam w rundzie jesiennej sezonu 2001/02, kiedy zdobyliśmy tytuł mistrzowski. Później przenieśliśmy się do nowego pomieszczenia, które znajduje się pod trybuną krytą.
O kawiarenkę w starym budynku walczyliśmy dość długo. Zależało nam na miejscu, w którym moglibyśmy się spotykać, porozmawiać o meczach. W końcu otrzymaliśmy taki pokoik. Tam znajdowały się rzutki oraz popularne „piłkarzyki”. O ile druga gierka nie cieszyła się wielkim zainteresowaniem, to wszyscy pasjonowali się dartsami. Mistrzem rozgrywek był Sylwester Czereszewski, który zostawał po godzinach, aby ćwiczyć celne rzuty, a później ogrywał nas przed treningami. To w kawiarence oglądaliśmy pamiętny mecz z eliminacji do MŚ 2002, kiedy w Oslo nasz kolega Bartek Karwan na kilka minut przed końcem spotkania przechylił szalę zwycięstwa na naszą stronę.
W naszej kawiarence przed zajęciami piliśmy kawę, analizowaliśmy spotkania. I mimo, że cały budynek był „prowizorką” to miałem do niego olbrzymi sentyment. To tam skierowałem swoje pierwsze kroki po transferze z Rakowa Częstochowa. Do wielkiej i legendarnej Legii Warszawa - wspomina Jacek Magiera.


Komentarze
Zaloguj/Zarejestruj się
Jeśli nie pamiętasz swojego hasła, Kliknij tutaj.
Aby dodawać własne komentarze, Możesz założyć konto na Legia.com lub
komentować bez zakładania konta - przed Twoją wypowiedzią znajdzie się opis
"Gość legia.com"
Dodaj Komentarz - wersja bez konta
Uwaga